piątek, 23 maja 2008

kupiłem

Garb juz w swoim nowym domu w Zamosciu koło Bydgoszczy. Zabralo nam to caly dzien i przysporzylo sporo wrazen ale po kolei...[URL=http://imageshack.us][img]http://img122.imageshack.us/img122/2416/p1010368bc3.jpg[/img][/URL]
Wyjazd z domu 5:30 rano. Chcielismy miec dosyc czasu na przygotowanie garba do jazdy. Bydgodszcz-inowroclaw-Strzelno-Konin-Turek-Uniejow-Lask-Belchatow. Na miejscu bylismy ok 9:30. Prawie 300km za nami. Krotki telefon do Kacpra i wiemy dokad jechac w Belchaowie. Dawid znika za brama wlasciciela garba a my z Lechem czekamy i czekamy i czekamy... Dawid wraca po kilku minutach, usmiech od ucha do ucha:) Garb juz wypchniety z swojego miejsca pobytu przez (jak sie potem okazuje) ostatnie 8 lat (nie, nie 3 jak myslelismy poprzednio).Autko wygladalo naprawde kapitalnie. Dziadek z krwi i kosci:)Szybko przebralismy sie z Dawidem w ciuchy garazowe a wlasciciel (bardzo mily z niego gosc - pozdrawiam przy tej okazji gdyby to kiedys czytal) zaproponowal nam wjazd na kanal - super![URL=http://imageshack.us][img]http://img352.imageshack.us/img352/3848/p1010325iz2.jpg[/img][/URL]
Zagladamy do srodka - wnetrze liga tylko - strasznie smierdzi myszami! Pewnie gdzies tam mieszkaja, hehe. Mialy wymuszona przeprowadzke:)[URL=http://imageshack.us][img]http://img517.imageshack.us/img517/152/p1010327li7.jpg[/img][/URL]OK,do rzeczy - podnosimy maske silnika i... porazka. Ten garb ma instalacje 12V a nie 6 jak sie dowiedzielismy/wywnioskowalismy wczesniej a cala pomylka wynika z tego, ze ma zamontowana pradnice od kaszlaka, ktora to na oko wyglada jak garbowa 6V. Tak wiec akumulator 6V od Robina okazal sie zbedny a w konsekwencji nie mielismy wlasciwego - 12V. Szybki tel do Kacpra - luzik. Mamy juz aku zalatwione. Dawid w kanale probuje przykrecic rozrusznik ale... nie pasuje. Okazuje sie, ze Wlasciciel kiedys przerabial tulejke do innego rozrusznika (ktory kiedys zostal pozyczony jakiemus koledze, ktory to sprzedal swojego garba razem z pozyczonym rozrusznikiem). Tak wiec - rozrusznik, ktory przywiezlismy (n.b. 6V) mozemy sobie schowac do bagaznika. W sumie, ja mam w garbie rozrusznik od automata, ktory jest lozyskowany z obu stron i nie wymaga tulejki w skrzyni. Kolejny tel do Kacpra. Mamy rozrusznik! W czasie kiedy czekamy na Kacpra zabieramy sie do wymiany swiec, gaznika itp. Wykrecamy swieczki, styki w aparacie, zdejmujemy kable zaplonowe, gaznik, przewody paliwowe, filtr paliwa. Swieca na 3 garze bardzo ciezko sie wykreca.[URL=http://imageshack.us][img]http://img411.imageshack.us/img411/9778/p1010334ch0.jpg[/img][/URL]
Mowie do Dawida - ta jedna wkrec moze sam. Zawsze to lepiej jak wlasciciel cos spier...:D To okaze sie istotne pozniej w trakcie jazdy.Przyjezdza Kacper. Mamy rozrusznik, akumulator, aparat fotograficzny (obszerna relacja foto juz wkrotce!). Szybka wycieczka na stacje benzynowa bo paliwo. Po chwili juz Wszystko poskrecane, kable podlaczone (po krotkim zamotaniu, hehe). Paliwo do baku. Sprawdzamy poziom oleju - nawet czysty i jest go lekko powyzej minimum. Proba rozruchu. Kupa. Nie ma zasilania na cewce. Po krotkim przegladzie kabli zakonczonym niepowodzeniem dajemy 12V na cewke prosto z aku. nawet zapalaja sie kontrolki w liczniku! wlewamy wache do gaznika i bruuuum! PO osmiu latach! Wlasciciel nie ukrywal nawet zdumienia:D po chwili zgasl. w filtrze pojawia sie paliwo koloru mniej wiecej ciemno pomaranczowego, prawie czerwone. Spuszczamy to palifko zeby takiego syfu nie puscic do silnika. Jeszcze raz paliwo do gaznika, rozruch i gasnie. Tak kilka razy a z baku co nie podaje to nie podaje. Wlasciciel w miedzyczasie koluje sprezarke i dopompouje wszystkie kola lacznie z zapasem. Wypychamy go na zewnatrz. zdejmujemy pompe paliwowa. Wydaje sie byc sprawna ale jednak dzialac nie chce jak nalezy. Mamy zapasowa pompe ale w morde! Innej dlugosci popychacz. Jedziemy z Kacprem do Mariusza (garbusiarz z Belchatowa) i wykrecam mu pompe z garba aby wyjac popychacz. Zabieramy to do dziadka, wkladamy, montujemy i bruuum. Znowu gasnie. Czyzby nie dochodzilo paliwo do gaznika? Zawieszony zawor iglicowy? Dawid zdejmuje dekiel gaznika. MY pijemy kawke:)Koniec koncow nie wiem czy ten zawor byl zabklokowany (Dawid jak to wygladalo?)Montujemy wszystko raz jeszcze, wlewamy olej do filtra powietrza i bruuum! regulujemy gaznik "na pale". bylyby chodzil. Acha, dopowiem jeszcze, ze caly czas mamy prad na cawce z akumulatora prosto, i odpalamy juz poprzez kable z Leszkowej vectry bo aku od Kacpra juz trafil szlag:).[URL=http://imageshack.us][img]http://img160.imageshack.us/img160/9365/p1010353so8.jpg[/img][/URL] Wlasciciwl oferuje nam swoj akumulator. Na tym kreci calkiem ladnie. Kable rozruchowe wracaja do bagaznika.Garb juz ma wolne oboty i nawet ladnie chodzi. Czas na probna jazde. Dawid wsiada do auta, probuje jedynke a tam ZGRRRR-GRRRRR-GRRRR. Nie da sie wlaczyc biegu. Dwie diagnozy - albo sprzeglo trzeba naciagnac albo tarcza przykleila sie do kola zamachowego. Wracamy na kanal. okazuje sie, ze linka sprzegla byla naprawiana w bardzo amatorski sposob ale nie mamy nowej na zmiane. Dawid naciaga linke i znow proba przejazdzki. Bez zmian. Sprzeglo juz jest twardsze i pedal nie wpada w podloge ale biegu nie daje sie wlaczyc. Kilka brutalnych prob wbicia jedynki i wstecznego i CHRUP! poszlo. Dawid wujezdza z garazu! Zdziwienie Wlaciciela jest nie mniejsze niz nasza radosc:)Znajdujemy w miedzyczasie prad na listwe bezpiecznikow i robimy tam mostek aby nie trzeba bylo ciagnac zasilania do cewki z akumulatora. Problem w tym, ze teraz nie mozna zgasic auta za pomoca kluczyka, hehehe! Leszek prowadzi kabel do srodka uzbrajajac go w konektorki aby dalo sie zgasic silnik w razie potrzeby.[URL=http://imageshack.us][img]http://img508.imageshack.us/img508/9131/p1010376pg4.jpg[/img][/URL]Auto jest juz prawie gotowe do jazdy. Czas je "przerejestrowac". Dawid nie chce dziurawic swoich blach wiec Kacper smiga po ramki do tablic do pobliskiego sklepu. Kilka minut pozniej garb ma juz tablice CNAxxxx. Wlasciciel pomaga w wymianie pior wycieraczek (ktore wydaja sie nie dzialac poprawnie). Choc pogoda dopisuje bo jest slonecznie, kto wie co nas spotka po drodze. Wycieraczki sa przereklamowane (Dedhi pamietasz jazde z Ina kilka lat temu w deszczu w nocy??:D:D) ale czasami sie jednak przydaja. Kacper montuje kolpaki, ladujemy graty do garba ktore wlasciciel znalazl jeszcze w garazu. Okazuje sie, ze pasy bezpieczenstwa nie dzialaja. Lepiej je wiec zdemontowac. W tym roczniku i tak nie musza byc zamontowane. Jeden zwijak rozpada sie w rekach przy demontazu.[URL=http://imageshack.us][img]http://img352.imageshack.us/img352/3108/p1010373em8.jpg[/img][/URL]Kilka minut po 14 jestesmy gotowi do drogi. Sprawdzamy jeszcze wszystkie swiatla - wszystko dziala! ok 4.5h wystarczylo na uruchomienie dziadka po 8 latach bezruchu!!Dolewamy jeszcze troszke oleju i jazda!!!Krotka wizyta na stacji benzynowej,[URL=http://imageshack.us][img]http://img258.imageshack.us/img258/6596/p1010385yp4.jpg[/img][/URL] obiad u Kacpra i wizyta na budowei (Kacper - domek masz pikny, nie wspomne juz o garazu i lesie za oknem:).Cos okolo 15-16 gotowi jestesmy do jazdy do Bydy. wsiadamy w auta a tu uups!... Garb nie kreci. chcemy juz podejsc z kablami ale okazuje sie, ze wystarczy wylaczyc swiatla. odpalamy fury i jazda!Dawid i ja w garbie, Leszek za nami w oplu. Mijamy znak z przekreslonym napisem BELCHATOW.
[URL=http://imageshack.us][img]http://img340.imageshack.us/img340/5650/p1010384uc2.jpg[/img][/URL]


Pierwsze kilometry. Garb jedzie rowno ale jakby ciezko jakos mial... Przy zmianie biegow slychac, ze obroty wolne sa bardzo wysokie. Po przejechaniu kilku km czuc mocno spalonym olejem, dym wydobywa sie nawet zza tylnych tapicerek:) Zatrzymujemy sie na chwile na poboczu. Okazuje sie, ze dopala sie olej na tlumiku - stad ten dym. Regulujemy nieco gaznik tak, aby wolne obroty zblizyly sie do 100orpm i jazda dalej!kolejne kilka kilometrow za nami, juz mniej smierdzi olejem (chyba sie dopalil na tlumiku;) ale pojawia sie inny smrod - cos jakby "elektryczny". Grab jedzie coraz ciezej. Zjezdzamy do zatoczki autobusowej. Okazuje sie, ze na lewym przednim kole mozna spokojnie umazyc jajko. Hamulec trzyma jak nic![URL=http://imageshack.us][img]http://img340.imageshack.us/img340/2298/p1010389nb1.jpg[/img][/URL] Auto stoi za blisko pasa ruchu a samochody smigaja obok nas. Hamulec trzyma tak mocno, ze nie mozna nawet przepchnac garba, zeby oddalic go choc troche od pasa ruchu. Przestawiamy go wiec w rekach. Szybki zabieg WD40 do srodka bebna, czekamy az wystygnie. Po kilku - kilkunastu minutach mozna go juz popchnac a wiec da sie jachac! Po chwili juz smigamy, Garb calkiem zwawy. Im dluzej jedziemy tym lepiej sie sprawuje. Po kilkunastu minutach hamulec w lewym przednim kole dociera sie juz na tyle, ze spokojcie smigamy 80km/h i czuc, ze garb ma caly czas ochote na przyspieszanie:)[URL=http://imageshack.us][img]http://img211.imageshack.us/img211/9861/p1010393rj4.jpg[/img][/URL]
W doskonalych humorach przemierzamy kilometry i nagle huk w silniku i dziwne dudnienie. Myslimy - swiece wywalilo. Zatrzymujemy sie i rzeczywiscie - swieca z 3 gara lezy sobie obok silnika. Zerwany gwint? Moze ale przypominamy sobie nie wkrecona swiece w garazu - to chyba ta, ktora mial wkrecic nowy wlasciciel ale chyba w ferworze walki nam to umknelo. Swieca wraca na swoje miejsce, wsiadamy i smigamy dalej. 20...50... w koncu 100km juz za nami. Garb smiga jak ta lala, humory dopisuja:) Chwilami pada deszcz a wiec trzeba wyprobowac wycieraczki. [URL=http://imageshack.us][img]http://img504.imageshack.us/img504/862/p1010390jy9.jpg[/img][/URL]Okazuje sie, ze dzialaja ale trzeba sporej gimnastyki zeby je uruchomic. W sumie stwierdzenie, ze wycieraczki dzialaja jest tylko w 75% prawdziwe, bo wycieraczka przede mna dziala ok ale ta przed Dawidem jest obluzowana na sworzniu i wyciera tylko niewielki trojkacik, nie wiecej niz polowe tego co powinna. Tak wiec, moja wycieraczka to 50% skutecznosci i polowa zakresu Dawidowej to 25%. Razem to cale TRZY CZWARTE:)po ok 100km, moze troche dalej zauwazamy, ze slabiej jedzie przy nizszych predkosciach. Okazuje sie, ze po zgaszeniu swiatel jedzie lepiej. Wniosek - albo wogole nie mamy ladowania albo kaszlakowa pradnica laduje baaardzo slabo. Wycieraczki tez troche "pompuja" akumulator. Gasimy wiec swiatla mijania i smigamy na postojowkach. Praktycznie co drugie auto z ktorym sie mijamy mruga nam swiatlami i raczej nie byl to gest pozdrowienia:) Zblizamy sie do Konina. Grubo ponad polowa drogi za nami. Zaczynaja ciezko wchodzic biegi. Pradu ledwo wystarcza na prace silnika. Tuz przed koninem zatrzymujemy sie na lesnym parkingu aby zamienic akumulatory pomiedzy garbem i vectra a przy okazji troszke podciagnac sprzeglo.
[URL=http://imageshack.us][img]http://img511.imageshack.us/img511/5882/p1010397at2.jpg[/img][/URL]

Przerzucenie akumulatora poszlo szybko. Opel oczywiscie nie byl w stanie zakrecic na tym akumulatorze ale po popchnieciu natychmiast zapalil. Dawid podciaga linke sprzegla maksymalnie jak sie da i decydujemy sie ruszac. Zaczyna zmierzchac. Wyjezdzamy na ulice ale kawalek dalej jest pierwsze skrzyzowanie w Koninie. Garb gasnie, nie daje sie wlaczyc juz zadnego biegu. Fortunnie obok skrzyzowania jest spory wybetonowany plac. Spychamy auto z drogi.[URL=http://imageshack.us][img]http://img129.imageshack.us/img129/3830/p1010400ox0.jpg[/img][/URL]
Reanimacja linki trwa juz ponad godzine ale niestety nie widac duzych szans na powodzenie. RObi sie coraz ciemniej, zaczyna padac deszcz. W koncu linka skrecona, naciagnieta. POjawia sie nadzieja, ze pojedziemy dalej. Niestety jedno nacisniecie pedalu sprzegla i wszystko sie rozjezdza. Jedyne wyjscie, ktore pozostaje to linka holownicza - owa bron ostateczna, ktora miala za zadanie spokojnie lezec w bagazniku niestety okazuje sie byc teraz konieczna. Do Bydgoszczy mamy jeszcze ok 130km. Przywiazujemy trojkat ostrzegawczy z tylu garba.PLan jest taki - dojedziemy do Ina, tam zostawimy garba i w poniedzialek wymiana linki i powrot do domu.Ruszamy, jest juz ciemno, caly czas pada, jest slisko. Pierwsze kilka kilometrow po miescie - jest prawie jak w sporcie ekstremalnym:) Rece mi troche "zmokly" jak niemalze bokiem wchodzilismy na slizgu w zakret na skrzyzowaniu (z lewym przednim kolem blokujacym sie przy kazdym nacisnieciu pedalu hamulca). Telefon do Leszka - jedz max 50km/h bo beda dwa trupy w dziadku '65 za chwile!:). Im dalej i dluzej jedziemy tym jest coraz lepiej. Jeszcze w Koninie tankowanie gazu do opla. Pracownik stacji benzynowejprzestrzega nas przed Policja czesto czyhajaca na wylocie z Konina. Moze przy tak brzydkiej pogodzie nie bedzie im sie chcialo stac przy drodze...Wyjezdzamy z miasta. droga prawie pusta. docieramy do Strzelna. Dobrze idzie wiec decydujemy sie jechac prosto do domu. Ze strzelna w lewo na Pakosc, Barcin, Labiszyn. Jedzie sie rowno i spokojnie, chwilami nawet 60km/h. Z labiszyna lecimy na Rynarzewo. Stad juz tyko rzut beretem do celu. Tuz przed 23:00 docieramy na miejsce. zmeczeni ale zadowoleni. Zamieniamy z powrotem akumulatory, demontujemy trojkat. Leszek odwozi mnie jeszcze do domu. Jest 23:30. Od momentu wyjazdu minelo 18h. Misja wykonana. pozostal tylko niesmak, ze glupia linka nas pokonala. Gdybysmy zabrali zapasowa, spokojnie dojechalibysmy garbem do domu.
pozdrawiam DawidAUTOR ALBIN
Garb juz w swoim nowym domu w Zamosciu koło Bydgoszczy. Zabralo nam to caly dzien i przysporzylo sporo wrazen ale po kolei...[URL=http://imageshack.us][img]http://img122.imageshack.us/img122/2416/p1010368bc3.jpg[/img][/URL]
Wyjazd z domu 5:30 rano. Chcielismy miec dosyc czasu na przygotowanie garba do jazdy. Bydgodszcz-inowroclaw-Strzelno-Konin-Turek-Uniejow-Lask-Belchatow. Na miejscu bylismy ok 9:30. Prawie 300km za nami. Krotki telefon do Kacpra i wiemy dokad jechac w Belchaowie. Dawid znika za brama wlasciciela garba a my z Lechem czekamy i czekamy i czekamy... Dawid wraca po kilku minutach, usmiech od ucha do ucha:) Garb juz wypchniety z swojego miejsca pobytu przez (jak sie potem okazuje) ostatnie 8 lat (nie, nie 3 jak myslelismy poprzednio).Autko wygladalo naprawde kapitalnie. Dziadek z krwi i kosci:)Szybko przebralismy sie z Dawidem w ciuchy garazowe a wlasciciel (bardzo mily z niego gosc - pozdrawiam przy tej okazji gdyby to kiedys czytal) zaproponowal nam wjazd na kanal - super![URL=http://imageshack.us][img]http://img352.imageshack.us/img352/3848/p1010325iz2.jpg[/img][/URL]
Zagladamy do srodka - wnetrze liga tylko - strasznie smierdzi myszami! Pewnie gdzies tam mieszkaja, hehe. Mialy wymuszona przeprowadzke:)[URL=http://imageshack.us][img]http://img517.imageshack.us/img517/152/p1010327li7.jpg[/img][/URL]OK,do rzeczy - podnosimy maske silnika i... porazka. Ten garb ma instalacje 12V a nie 6 jak sie dowiedzielismy/wywnioskowalismy wczesniej a cala pomylka wynika z tego, ze ma zamontowana pradnice od kaszlaka, ktora to na oko wyglada jak garbowa 6V. Tak wiec akumulator 6V od Robina okazal sie zbedny a w konsekwencji nie mielismy wlasciwego - 12V. Szybki tel do Kacpra - luzik. Mamy juz aku zalatwione. Dawid w kanale probuje przykrecic rozrusznik ale... nie pasuje. Okazuje sie, ze Wlasciciel kiedys przerabial tulejke do innego rozrusznika (ktory kiedys zostal pozyczony jakiemus koledze, ktory to sprzedal swojego garba razem z pozyczonym rozrusznikiem). Tak wiec - rozrusznik, ktory przywiezlismy (n.b. 6V) mozemy sobie schowac do bagaznika. W sumie, ja mam w garbie rozrusznik od automata, ktory jest lozyskowany z obu stron i nie wymaga tulejki w skrzyni. Kolejny tel do Kacpra. Mamy rozrusznik! W czasie kiedy czekamy na Kacpra zabieramy sie do wymiany swiec, gaznika itp. Wykrecamy swieczki, styki w aparacie, zdejmujemy kable zaplonowe, gaznik, przewody paliwowe, filtr paliwa. Swieca na 3 garze bardzo ciezko sie wykreca.[URL=http://imageshack.us][img]http://img411.imageshack.us/img411/9778/p1010334ch0.jpg[/img][/URL]
Mowie do Dawida - ta jedna wkrec moze sam. Zawsze to lepiej jak wlasciciel cos spier...:D To okaze sie istotne pozniej w trakcie jazdy.Przyjezdza Kacper. Mamy rozrusznik, akumulator, aparat fotograficzny (obszerna relacja foto juz wkrotce!). Szybka wycieczka na stacje benzynowa bo paliwo. Po chwili juz Wszystko poskrecane, kable podlaczone (po krotkim zamotaniu, hehe). Paliwo do baku. Sprawdzamy poziom oleju - nawet czysty i jest go lekko powyzej minimum. Proba rozruchu. Kupa. Nie ma zasilania na cewce. Po krotkim przegladzie kabli zakonczonym niepowodzeniem dajemy 12V na cewke prosto z aku. nawet zapalaja sie kontrolki w liczniku! wlewamy wache do gaznika i bruuuum! PO osmiu latach! Wlasciciel nie ukrywal nawet zdumienia:D po chwili zgasl. w filtrze pojawia sie paliwo koloru mniej wiecej ciemno pomaranczowego, prawie czerwone. Spuszczamy to palifko zeby takiego syfu nie puscic do silnika. Jeszcze raz paliwo do gaznika, rozruch i gasnie. Tak kilka razy a z baku co nie podaje to nie podaje. Wlasciciel w miedzyczasie koluje sprezarke i dopompouje wszystkie kola lacznie z zapasem. Wypychamy go na zewnatrz. zdejmujemy pompe paliwowa. Wydaje sie byc sprawna ale jednak dzialac nie chce jak nalezy. Mamy zapasowa pompe ale w morde! Innej dlugosci popychacz. Jedziemy z Kacprem do Mariusza (garbusiarz z Belchatowa) i wykrecam mu pompe z garba aby wyjac popychacz. Zabieramy to do dziadka, wkladamy, montujemy i bruuum. Znowu gasnie. Czyzby nie dochodzilo paliwo do gaznika? Zawieszony zawor iglicowy? Dawid zdejmuje dekiel gaznika. MY pijemy kawke:)Koniec koncow nie wiem czy ten zawor byl zabklokowany (Dawid jak to wygladalo?)Montujemy wszystko raz jeszcze, wlewamy olej do filtra powietrza i bruuum! regulujemy gaznik "na pale". bylyby chodzil. Acha, dopowiem jeszcze, ze caly czas mamy prad na cawce z akumulatora prosto, i odpalamy juz poprzez kable z Leszkowej vectry bo aku od Kacpra juz trafil szlag:).[URL=http://imageshack.us][img]http://img160.imageshack.us/img160/9365/p1010353so8.jpg[/img][/URL] Wlasciciwl oferuje nam swoj akumulator. Na tym kreci calkiem ladnie. Kable rozruchowe wracaja do bagaznika.Garb juz ma wolne oboty i nawet ladnie chodzi. Czas na probna jazde. Dawid wsiada do auta, probuje jedynke a tam ZGRRRR-GRRRRR-GRRRR. Nie da sie wlaczyc biegu. Dwie diagnozy - albo sprzeglo trzeba naciagnac albo tarcza przykleila sie do kola zamachowego. Wracamy na kanal. okazuje sie, ze linka sprzegla byla naprawiana w bardzo amatorski sposob ale nie mamy nowej na zmiane. Dawid naciaga linke i znow proba przejazdzki. Bez zmian. Sprzeglo juz jest twardsze i pedal nie wpada w podloge ale biegu nie daje sie wlaczyc. Kilka brutalnych prob wbicia jedynki i wstecznego i CHRUP! poszlo. Dawid wujezdza z garazu! Zdziwienie Wlaciciela jest nie mniejsze niz nasza radosc:)Znajdujemy w miedzyczasie prad na listwe bezpiecznikow i robimy tam mostek aby nie trzeba bylo ciagnac zasilania do cewki z akumulatora. Problem w tym, ze teraz nie mozna zgasic auta za pomoca kluczyka, hehehe! Leszek prowadzi kabel do srodka uzbrajajac go w konektorki aby dalo sie zgasic silnik w razie potrzeby.[URL=http://imageshack.us][img]http://img508.imageshack.us/img508/9131/p1010376pg4.jpg[/img][/URL]Auto jest juz prawie gotowe do jazdy. Czas je "przerejestrowac". Dawid nie chce dziurawic swoich blach wiec Kacper smiga po ramki do tablic do pobliskiego sklepu. Kilka minut pozniej garb ma juz tablice CNAxxxx. Wlasciciel pomaga w wymianie pior wycieraczek (ktore wydaja sie nie dzialac poprawnie). Choc pogoda dopisuje bo jest slonecznie, kto wie co nas spotka po drodze. Wycieraczki sa przereklamowane (Dedhi pamietasz jazde z Ina kilka lat temu w deszczu w nocy??:D:D) ale czasami sie jednak przydaja. Kacper montuje kolpaki, ladujemy graty do garba ktore wlasciciel znalazl jeszcze w garazu. Okazuje sie, ze pasy bezpieczenstwa nie dzialaja. Lepiej je wiec zdemontowac. W tym roczniku i tak nie musza byc zamontowane. Jeden zwijak rozpada sie w rekach przy demontazu.[URL=http://imageshack.us][img]http://img352.imageshack.us/img352/3108/p1010373em8.jpg[/img][/URL]Kilka minut po 14 jestesmy gotowi do drogi. Sprawdzamy jeszcze wszystkie swiatla - wszystko dziala! ok 4.5h wystarczylo na uruchomienie dziadka po 8 latach bezruchu!!Dolewamy jeszcze troszke oleju i jazda!!!Krotka wizyta na stacji benzynowej,[URL=http://imageshack.us][img]http://img258.imageshack.us/img258/6596/p1010385yp4.jpg[/img][/URL] obiad u Kacpra i wizyta na budowei (Kacper - domek masz pikny, nie wspomne juz o garazu i lesie za oknem:).Cos okolo 15-16 gotowi jestesmy do jazdy do Bydy. wsiadamy w auta a tu uups!... Garb nie kreci. chcemy juz podejsc z kablami ale okazuje sie, ze wystarczy wylaczyc swiatla. odpalamy fury i jazda!Dawid i ja w garbie, Leszek za nami w oplu. Mijamy znak z przekreslonym napisem BELCHATOW.
[URL=http://imageshack.us][img]http://img340.imageshack.us/img340/5650/p1010384uc2.jpg[/img][/URL]


Pierwsze kilometry. Garb jedzie rowno ale jakby ciezko jakos mial... Przy zmianie biegow slychac, ze obroty wolne sa bardzo wysokie. Po przejechaniu kilku km czuc mocno spalonym olejem, dym wydobywa sie nawet zza tylnych tapicerek:) Zatrzymujemy sie na chwile na poboczu. Okazuje sie, ze dopala sie olej na tlumiku - stad ten dym. Regulujemy nieco gaznik tak, aby wolne obroty zblizyly sie do 100orpm i jazda dalej!kolejne kilka kilometrow za nami, juz mniej smierdzi olejem (chyba sie dopalil na tlumiku;) ale pojawia sie inny smrod - cos jakby "elektryczny". Grab jedzie coraz ciezej. Zjezdzamy do zatoczki autobusowej. Okazuje sie, ze na lewym przednim kole mozna spokojnie umazyc jajko. Hamulec trzyma jak nic![URL=http://imageshack.us][img]http://img340.imageshack.us/img340/2298/p1010389nb1.jpg[/img][/URL] Auto stoi za blisko pasa ruchu a samochody smigaja obok nas. Hamulec trzyma tak mocno, ze nie mozna nawet przepchnac garba, zeby oddalic go choc troche od pasa ruchu. Przestawiamy go wiec w rekach. Szybki zabieg WD40 do srodka bebna, czekamy az wystygnie. Po kilku - kilkunastu minutach mozna go juz popchnac a wiec da sie jachac! Po chwili juz smigamy, Garb calkiem zwawy. Im dluzej jedziemy tym lepiej sie sprawuje. Po kilkunastu minutach hamulec w lewym przednim kole dociera sie juz na tyle, ze spokojcie smigamy 80km/h i czuc, ze garb ma caly czas ochote na przyspieszanie:)[URL=http://imageshack.us][img]http://img211.imageshack.us/img211/9861/p1010393rj4.jpg[/img][/URL]
W doskonalych humorach przemierzamy kilometry i nagle huk w silniku i dziwne dudnienie. Myslimy - swiece wywalilo. Zatrzymujemy sie i rzeczywiscie - swieca z 3 gara lezy sobie obok silnika. Zerwany gwint? Moze ale przypominamy sobie nie wkrecona swiece w garazu - to chyba ta, ktora mial wkrecic nowy wlasciciel ale chyba w ferworze walki nam to umknelo. Swieca wraca na swoje miejsce, wsiadamy i smigamy dalej. 20...50... w koncu 100km juz za nami. Garb smiga jak ta lala, humory dopisuja:) Chwilami pada deszcz a wiec trzeba wyprobowac wycieraczki. [URL=http://imageshack.us][img]http://img504.imageshack.us/img504/862/p1010390jy9.jpg[/img][/URL]Okazuje sie, ze dzialaja ale trzeba sporej gimnastyki zeby je uruchomic. W sumie stwierdzenie, ze wycieraczki dzialaja jest tylko w 75% prawdziwe, bo wycieraczka przede mna dziala ok ale ta przed Dawidem jest obluzowana na sworzniu i wyciera tylko niewielki trojkacik, nie wiecej niz polowe tego co powinna. Tak wiec, moja wycieraczka to 50% skutecznosci i polowa zakresu Dawidowej to 25%. Razem to cale TRZY CZWARTE:)po ok 100km, moze troche dalej zauwazamy, ze slabiej jedzie przy nizszych predkosciach. Okazuje sie, ze po zgaszeniu swiatel jedzie lepiej. Wniosek - albo wogole nie mamy ladowania albo kaszlakowa pradnica laduje baaardzo slabo. Wycieraczki tez troche "pompuja" akumulator. Gasimy wiec swiatla mijania i smigamy na postojowkach. Praktycznie co drugie auto z ktorym sie mijamy mruga nam swiatlami i raczej nie byl to gest pozdrowienia:) Zblizamy sie do Konina. Grubo ponad polowa drogi za nami. Zaczynaja ciezko wchodzic biegi. Pradu ledwo wystarcza na prace silnika. Tuz przed koninem zatrzymujemy sie na lesnym parkingu aby zamienic akumulatory pomiedzy garbem i vectra a przy okazji troszke podciagnac sprzeglo.
[URL=http://imageshack.us][img]http://img511.imageshack.us/img511/5882/p1010397at2.jpg[/img][/URL]

Przerzucenie akumulatora poszlo szybko. Opel oczywiscie nie byl w stanie zakrecic na tym akumulatorze ale po popchnieciu natychmiast zapalil. Dawid podciaga linke sprzegla maksymalnie jak sie da i decydujemy sie ruszac. Zaczyna zmierzchac. Wyjezdzamy na ulice ale kawalek dalej jest pierwsze skrzyzowanie w Koninie. Garb gasnie, nie daje sie wlaczyc juz zadnego biegu. Fortunnie obok skrzyzowania jest spory wybetonowany plac. Spychamy auto z drogi.[URL=http://imageshack.us][img]http://img129.imageshack.us/img129/3830/p1010400ox0.jpg[/img][/URL]
Reanimacja linki trwa juz ponad godzine ale niestety nie widac duzych szans na powodzenie. RObi sie coraz ciemniej, zaczyna padac deszcz. W koncu linka skrecona, naciagnieta. POjawia sie nadzieja, ze pojedziemy dalej. Niestety jedno nacisniecie pedalu sprzegla i wszystko sie rozjezdza. Jedyne wyjscie, ktore pozostaje to linka holownicza - owa bron ostateczna, ktora miala za zadanie spokojnie lezec w bagazniku niestety okazuje sie byc teraz konieczna. Do Bydgoszczy mamy jeszcze ok 130km. Przywiazujemy trojkat ostrzegawczy z tylu garba.PLan jest taki - dojedziemy do Ina, tam zostawimy garba i w poniedzialek wymiana linki i powrot do domu.Ruszamy, jest juz ciemno, caly czas pada, jest slisko. Pierwsze kilka kilometrow po miescie - jest prawie jak w sporcie ekstremalnym:) Rece mi troche "zmokly" jak niemalze bokiem wchodzilismy na slizgu w zakret na skrzyzowaniu (z lewym przednim kolem blokujacym sie przy kazdym nacisnieciu pedalu hamulca). Telefon do Leszka - jedz max 50km/h bo beda dwa trupy w dziadku '65 za chwile!:). Im dalej i dluzej jedziemy tym jest coraz lepiej. Jeszcze w Koninie tankowanie gazu do opla. Pracownik stacji benzynowejprzestrzega nas przed Policja czesto czyhajaca na wylocie z Konina. Moze przy tak brzydkiej pogodzie nie bedzie im sie chcialo stac przy drodze...Wyjezdzamy z miasta. droga prawie pusta. docieramy do Strzelna. Dobrze idzie wiec decydujemy sie jechac prosto do domu. Ze strzelna w lewo na Pakosc, Barcin, Labiszyn. Jedzie sie rowno i spokojnie, chwilami nawet 60km/h. Z labiszyna lecimy na Rynarzewo. Stad juz tyko rzut beretem do celu. Tuz przed 23:00 docieramy na miejsce. zmeczeni ale zadowoleni. Zamieniamy z powrotem akumulatory, demontujemy trojkat. Leszek odwozi mnie jeszcze do domu. Jest 23:30. Od momentu wyjazdu minelo 18h. Misja wykonana. pozostal tylko niesmak, ze glupia linka nas pokonala. Gdybysmy zabrali zapasowa, spokojnie dojechalibysmy garbem do domu.
pozdrawiam Dawid
AUTOR ALBIN